Spojrzał wstecz - nie był sam...

~~~

Wszedł do mieszkania trzaskając drzwiami, a po chwili leżał już na swoim łóżku.
- Co za cholerny palant. Czy on zawsze musi taki być? Ciągle sobie ze mną pogrywa… Ja mu jeszcze pokażę. Jak chce się bawić, to się zabawimy. – W jego głowie znów zagościł iście szatański plan. Tylko czy tym razem, aby na pewno nie wyjdzie on znów na korzyść Sasuke? Nad tym nie zdążył się zastanowić, gdyż już znajdował się w objęciach Morfeusza.

~*~

- Naruto! Wstawaj! – Pociągnęła go mocniej za rękę, ale ten tylko zamruczał coś niewyraźnie pod nosem i najwyraźniej nie miał zamiaru się obudzić.
- Co jest, kurwa?! – Tak głośny krzyk prawdopodobnie byłby wstanie spowodować nie mały uszczerbek na zdrowiu.
- Jak ci zaraz dam kurwę, to jeszcze głośniej będziesz wrzeszczał! I od kiedy ty tak klniesz? – Naruto czasami naprawdę żałował, że jego przyjaciółka nie jest wciąż tą delikatną dziewczynką co kiedyś.
- Ach... Sorry. Ale naprawdę nie musisz mnie od razu bić. – Siedział po turecku na łóżku i rozmasowywał bolące miejsce w okolicy brzucha. Wciąż był wstanie wyczuć przerażającą pięść Sakury.
- Budzę cię i budzę, a ty w ogóle nie reagujesz. Już myślałam, że coś ci się stało. – Dziewczyna usadowiła się na krześle znajdującym się naprzeciwko łóżka. Już od dawna miała klucze do jego mieszkania. Ktoś musiał czasami do niego wpaść, sprawdzić czy jeszcze żyje i czy ma co jeść.
- Co?! Która godzina? – Zasnął i nawet nie wiedział kiedy, a przecież miał się spotkać z Uchihą!
- Już wieczór, ale mógłbyś się uspokoić i w końcu mi powiedzieć jak poszła rozmowa z Sasuke?
- Już?! Sakura przepraszam, ale nie teraz. Później. – Uśmiechnął się do niej i już go nie było.
Haruno siedziała z nietypowym jak dla niej wyrazem twarzy. Po tak długim czasie, gdy zobaczyła ten uśmiech, ten sam co dawniej była wielce zaskoczona. Poczuła ogromną ulgę i szczęście zarazem. Niech tylko Uchiha znowu odpieprzy coś głupiego, a gorzko tego pożałuje. Już ona się o to postara...

~*~

Naruto rozglądał się w pobliżu Ichiraku, ale nigdzie nie wiedział bruneta.
- Szukasz kogoś? – Chłopak podszedł do Uzumakiego od tyłu i szepnął owiewając jego szyję gorącym oddechem.
- Sasuke?! – Odskoczył od niego tak szybko, że mało brakowało, a zaliczył by pokaźną glebę. – Musisz mnie zawsze straszyć w ten sposób?!
- Przecież nic nie zrobiłem. – Tylko wzruszył ramionami, ale Naruto doskonale zauważył ten kpiący uśmieszek goszczący na jego twarzy. – Powinieneś być bardziej ostrożny. Nigdy nie wiadomo kto czai się w pobliżu.
- Nie wydaje mi się, żebym mógł tutaj trafić na kogoś gorszego od ciebie... Ale nie ważne, chodź na to ramen. – Złapał Uchihe za rękę i pociągnął za sobą do budki z jego ulubionym przysmakiem.

- Jak ty to robisz? – Sasuke naprawdę nie rozumiał jak można zjeść pięć misek tego paskudztwa i chcieć jeszcze więcej. Sam zjadł dwie i miał dosyć – pierwszą dlatego ponieważ to w końcu on się zgodził tutaj przyjść, a drugą bo blondyn wrzeszczał, że jak tego nie zrobi to on zje zamiast siedmiu dwanaście i będzie musiał na niego dłużej czekać, już nie wspominając o rachunku - z tego co Uzumaki paplał w trakcie jedzenia czwartej porcji jednoznacznie wynikało, że nie ma najmniejszego zamiaru płacić.
- Normalnie. Przecież to jest najlepsze żarcie na świecie. – Szczerzył się wpychając kolejną porcję makaronu do buzi.
- Śmiem wątpić, ale dzisiaj niech ci będzie – westchnął po czym oparł się jednym łokciem na blacie, podtrzymując ręką głowę i zaczął wpatrywać się w Naruto który kończył opróżniać ostatnią miskę.
- Uh… - Blondyn tak się zakrztusił, że – według niego oczywiście – ledwo udało mu się ujść z życiem. - Przyznaj się. Pożałowałeś mi!
- Jakby tak na to patrzeć to już dawno powinieneś nie żyć. – Zaśmiał się cicho i podniósł z krzesła. – Idziemy?
- Jesteś okropny. - Nigdy by mu się nie przyznał, że jedynym powodem i całkowicie dla niego niezrozumiałym, przez który przed chwilą się zadławił były czarne oczy pewnego parszywego osobnika będącego razem z nim, które miały czelność tak dziwnie na niego patrzeć, gdy on chciał w spokoju zjeść.
Również wstał i wyszedł za brunetem, gdy ten zapłacił za jedzenie…
- Dzięki Sasu. – Szedł obok niego uśmiechnięty od ucha do ucha z zamiarem wcielenia swojego okrutnego planu w życie.
- Ty też teraz będziesz mnie tak nazywał? – Podniósł pytająco jedną brew. Coś przeczuwał, że tak duże szczęście blondyna może być oznaką przyszłych kłopotów.
- A co? Nie wolno mi? – Szedł blisko, nawet trochę za blisko Uchihy.
- Po prostu myślałem, że od całej masy wyzwisk, mojego nazwiska, nie wspominając nawet o imieniu, wolisz zimnego drania - odparł i odsunął się od kolegi próbując odrobinę zwiększyć dzielący ich dystans.
- Bez przesady... - Naruto uroczo się uśmiechnął uwieszając się na ramieniu bruneta pozbawiając go złudzeń o szybkim oddaleniu się w kierunku posiadłości. - To co, idziemy do mnie?
- Do ciebie? - zapytał zatrzymując się, tym samym nie kryjąc zaskoczenia.
Stali na przeciw siebie, na tyle blisko, że ich ciała prawie się stykały.
- No co prawda nie mam takiej posiadłości jak wielki pan Uchiha, ale za to w moim mieszkanku nie ma nikogo kto mógłby nam przeszkadzać... - mówił już odrobinę ciszej kuszącym głosem, a ręką niby przypadkiem przejechał po odsłoniętym torsie bruneta. Sasuke już wcześniej zauważył, że Naruto coś knuje. Teraz jedynie potwierdziły się jego przypuszczenia.
- A w czym mianowicie miałby nam ktoś przeszkadzać? - przybrał podobny ton do tego którym obecnie posługiwał się blondyn i jak się okazało w manipulacji głosem był znacznie lepszy. Uzumaki osobiście się o tym przekonał, gdy po jego plecach przebiegł zdradliwy dreszcz, przez co niestety musiał chwilowo zrezygnować z pozycji ofensywnej.
- No jak to w czym? - Powrócił do swojej naturalnej postawy odsuwając się od Uchihy. - W piciu! - Uśmiechnął się i pociągnął przyjaciela w stronę swojej kawalerki. Oczywiście wciąż miał w planach zagiąć i może odrobinę zawstydzić bruneta, ale będzie musiał poczekać na lepszy moment. Spodziewał się, że to będzie musiało być coś więcej niż marne gry słowne, jednak wiedział, że jeżeli nie zrobi tego z wyczuciem i odpowiednim podejściem to Uchiha odwróci wszystko przeciwko niemu. Na to nie mógł pozwolić. Musi mu się jakoś odpłacić.

~*~

- I jak? - Sasuke ledwo powstrzymał się od śmiechu, gdy zobaczył gorzką minę blondyna po wypiciu sake, po którą jak się okazało po przyjściu do Naruto, musiał wracać do sklepu, bo jego bystry przyjaciel chciał pić nie mając co.
- W porządku - opowiedział twardo, ale tak naprawdę nie był tego taki pewny. Bardzo rzadko pił. Właściwie to zdarzało mu się to tylko wtedy, gdy przychodził do niego Kakashi, podobno w celu połączenia się z nim w smutku i żalu, który za cholerę nie chciał zniknąć po odejściu pewnego drania. Wmawiał mu, że nie może zostawić swojego byłego ucznia samego w potrzebie i musi z nim wypić czy on tego chce czy nie. Uzumaki dobrze wiedział, że tak naprawdę Hatake przychodził wtedy, gdy pokłócił się z Iruką i po prostu szukał towarzystwa. Teraz Naruto zastanawiał się co tak właściwie go podkusiło. Przecież dobrze wie, że ma słabą głowę, a na dodatek alkohol nie leży w jego upodobaniach... Chyba to nie był najlepszy pomysł na zaimponowanie.
- To dobrze. - Sasuke uśmiechnął się i na powrót napełnił kieliszek Uzumakiego trunkiem.
Z biegiem czasu, z każdą następną kolejką Naruto coraz bardziej zaczynał lubić sake. Obaj siedzieli na podłodze oparci o łóżko Uzumakiego. Rozmawiali na masę dziwnych tematów wymyślonych przez blondyna. Wyjątkowo nie męczyło to Uchihy. Tak naprawdę to całkiem dobrze się bawił, jednak jego przyjaciel w zaskakująco szybkim tempie niebezpiecznie pogłębiał stan upojenia alkoholowego. Sasuke natomiast wciąż w miarę trzeźwo kontaktował z otoczeniem.
- Nienawidzę cie... - Oparł głowę o ramię bruneta przymykając oczy. Na jego twarzy na skutek alkoholu pojawiły się rumieńce, przez które w oczach Sasuke wyglądał wyjątkowo... uroczo?
- Ech... Za co tym razem? - westchnął i potrząsnął głową z nadzieją, że niechciane myśli prędko znikną.
- Za wszystko... - Podniósł głowę i spojrzał na niego spod wpółprzymkniętych powiek.
- Co ty robisz?! - Krzyknął, gdy Naruto zaczął gramolić się mu na kolana tak, że teraz siedział na jego udach, oplatając go nogami w pasie z rękoma zarzuconymi wokół jego szyi. - Młotku!
- Hm? Coś się stało? - Wpatrywał się w niego lubieżnie oblizując usta.
- Co ty kombinujesz? - Już ledwo powstrzymywał chęć rzucenia się na blondyna. Nie mógł sobie na to pozwolić. Uzumaki ewidentnie, a przede wszystkim zdecydowanie nierozważnie go prowokował.
- Ja? Nic... - Udał niewiniątko kręcąc biodrami.
Uchiha już nie wytrzymał. Pchnął go na podłogę i gwałtownie pocałował. Naruto początkowo oszołomiony po chwili całkowicie oddał się pieszczotą bruneta. Ponownie założył ręce na jego szyję przyciągając go jeszcze bliżej. Mruczał zadowolony, gdy zwinny język Sasuke toczył zaciętą, acz bardzo namiętną walkę z jego własnym. Cały aż się do niego wyrywał. Pragnął jego dotyku jak niczego innego do tej pory. Uchiha jednak po chwili wyrwał go z niesamowitego transu niespodziewanie przerywając zabawę, co Uzumaki skomentował jedynie pomrukiem niezadowolenia, tym samym prosząc o więcej. Chłopak wynagrodził mu chwilowy zawód, gdy zaczął na przemian lizać, gryźć i ssać jego szyję. Z ust Naruto wyrywały się niekontrolowane jęki i westchnienia. Nie zastanawiał się co tak na prawdę teraz robi. Interesowało go tylko to jak bardzo pragnie Sasuke, jak bardzo podnieca go jego bliskość. Dudniło mu w głowie, a z nadmiaru przyjemności i alkoholu wszystko wirowało dookoła nie chcąc się uspokoić. Nigdy wcześniej nie czuł się tak niesamowicie. Gdy dłonie Uchihy wdarły pod jego bluzę i zaczęły z zapałem błądzić po jego ciele, czuł przechodzące po nim nagłe fale gorąca doprowadzające go do obłędu. Rękoma zachłannie zaczął pozbawiać go górnej części stroju nie przerywają pocałunku, który ponownie ich połączył. Sasuke jak oparzony odsunął się od Naruto, usiadł na łóżku i próbował wyrównać oddech z zaskoczeniem przyglądając się blondynowi. Uzumaki wciąż leżał na podłodze i z żalem wypisanym na twarzy odwzajemniał spojrzenie zamglonym z podniecenia wzrokiem. Po chwili podniósł się i usiadł obok bruneta. Przysunął się do niego i tym razem to on zaczął obdarowywać przyjaciela drobnymi pocałunkami.
- Naruto... Przestań. - Złapał go za ręce i odciągnął od siebie przyciskając do materaca.
- Dlaczego? Przecież jest tak miło... - Próbował się wyrwać, ale Sasuke nie poluźnił uścisku, jedynie złapał go jeszcze mocniej.
- Jesteś pijany. Nie wiesz co robisz. - Źle się z tym czuł. Pozwolił sobie na coś czego robić nie powinien. Przerwanie tego to była ostatnia rzecz na jaką miał ochotę, ale nie miał wyboru. Mógł jedynie się cieszyć, że nie doszło do niczego więcej. Uzumaki na pewno nigdy by mu tego nie wybaczył.
- Co ty pieprzysz?! Wiem czego chcę, a w tej chwili jedyną rzeczą jaką chcę jesteś ty! - Szarpnął się z nadzieją, ale w odpowiedzi otrzymał jedynie niezauważony przez niego podejrzany uśmiech wciąż mocno trzymającego go bruneta.
- Jesteś pewien? - Tym razem zwycięstwo znów leży zdecydowanie po stronie Uchihy i brunet był już tego pewien. Planowanie zemsty zdecydowanie nie jest najmocniejszą stroną Uzumakiego.
- Oczywiście - odpowiedział pewnie bez zastanowienia. - A teraz mnie puść.
- Skoro tak uważasz... Będę czekał na ciebie jutro. Jak wytrzeźwiejesz. - Pochylił się nad blondynem i pocałował go jeszcze raz, ale gdy tylko Naruto chciał odpowiedzieć tym samym Sasuke natychmiast się od niego odsunął. Ciężko było mu się powstrzymać widząc tego słodkiego młotka gotowego na wszytko, ale wolał poczekać aż zdecyduje się na to będąc tego w pełni świadom.
Wstał i zaczął zbierać się do wyjścia.
- Chyba żartujesz. Chcesz teraz wyjść? - Uzumaki wstał z zamiarem zatrzymania Uchihy, ale jedne co udało mu się zrobić to potknąć się o własne nogi i gdyby nie silne ramiona i refleks Sasuke z pewnością leżałby na podłodze z nosem wbitym w ziemię.
- Słowo daje, albo sam się kiedyś zabijesz, albo z nerwów ja to zrobię - powiedział zrezygnowany brunet pomagając blondynowi wstać.
- Nie idź... - Patrzył na niego proszącym, zamglonym wzrokiem.
Sasuke ruszył wolnym krokiem do przodu, tym samym zmuszając Naruto do cofnięcia się w tył. Po chwili opadł na łóżko wyczekując upragnionej bliskości Uchihy. Brunet pochylił się i przyssał do jego szyi robiąc malinkę.
- Jutro przyjdę. O ile będziesz mnie jeszcze chciał... Zresztą chyba najlepiej będzie jak ty najpierw przyjdziesz po mnie - wyszeptał mu do ucha i gdy już miał wstawać Naruto złapał go za rękę.
- Zanim wyjdziesz... Pocałuj mnie - powiedział już spokojnym i pociągającym głosem. Sasuke chętnie przystał na prośbę blondyna i złożył delikatny pocałunek na jego różowych ustach.
- Dobranoc - szepnął i szybko zniknął z mieszkania przyjaciela, który tej nocy miał przeżyć cudowne sny z Uchihą w roli główne...

~~~
Czytaj dalej…