Spojrzał wstecz - nie był sam...

~~~

- Jesteś w końcu szczęśliwy? – Uchiha słysząc to pytanie spojrzał zaskoczony w niebieskie oczy. Naruto nie wiedział czemu, ale przez to spojrzenie delikatnie się zarumienił. Bardzo się cieszył, że jego przyjaciel wreszcie będzie mógł żyć spokojnie.
- Heh… Tak, myślę, że tak. Ty naprawdę za bardzo przejmujesz się innymi. – Sasuke uśmiechnął się do niego w taki sposób, że Naruto przez chwilę zapomniał o oddychaniu. – Masz. – Jedzenie, które podał Uzumakiemu było bardzo ładnie przyrządzone i wyglądało niesamowicie smacznie.
- Łoo, nie wiedziałem, że umiesz gotować. – Okazał prawdziwe zdziwienie i oblizał usta. Sasuke nie podobało się to jak bardzo pociągająco wyglądał wtedy blondyn.
- Dla ciebie wszystko co nie spieprzy z talerza jest dobre… Zawołam małego.
- Ej! Nie prawda! – Krzyknął do Uchihy, gdy ten już wychodził z kuchni. Zaraz, jednak wrócił przyprowadzając Tsu. W trójkę usiedli i jedli razem drugie śniadanie.
- To naprawdę jest smaczne… Czy ty zawsze musisz wszystko robić tak cholernie dobrze?
- A czy ty zawsze musisz marudzić?
- Ja wcal…
- I nie mówi się z pełną buzią młotku. – Sasuke przerwał blondynowi lekko się uśmiechając.
- Naru. - Po raz pierwszy odkąd usiedli do stołu odezwał się Tsuyosa, który siedział obok bruneta, naprzeciwko Naruto.
- Tak? – Spojrzał na małego, pochylił się odrobinę ku stołowi, żeby nie musieć patrzeć na niego z góry i uśmiechnął się szeroko.
- Kim jesteś dla wujka?
- Wujka? – Uzumaki nie bardzo zrozumiał o kogo chodzi.
- No dla Sasu. – Albo blondynowi się tylko wydawało, albo Tsu przez jego chwilową nieuwagę, jawnie go wyśmiał.
- A no tak. – Zaśmiał się głośno. – Jesteśmy przyjaciółmi. Chyba… Tak myślę. Mam rację Uchiha? – Niby miał pewność, że tak jest, ale mimo to z niepokojem czekał na jego odpowiedź.
- Chyba można tak powiedzieć. – Był zadowolony, gdy zobaczył, że po tych słowach na twarz Naruto wpłynął uroczy uśmiech. – A ty co się tak interesujesz? Zjadłeś już? – Tym razem zwrócił się do małego.
- Tylko dla niego jesteś taki miły – stwierdził otwarcie i pewnie, mimo, że właściwie nie widział bruneta w towarzystwie wielu osób. W końcu na razie nikt miał nie wiedzieć o tym, że z Sasuke do wioski przybyły jeszcze trzy osoby.
- Miły? On jest miły? Takie zachowanie mu się pewnie nawet w czasie snu nie zdarza. – Szybko opowiedział Naruto.
- Coś ci się nie podoba? – Sasuke uniósł odrobinę głos.
- Ja myślę, że Sasu jest super – powiedział szczerze Tsu i szeroko się uśmiechnął pokazując przy tym swoje białe ząbki.
- Wybacz, ale twój wujek to okropny, zimny drań i nic poza tym. – Oparł się o krzesło i położył ręce za głową.
- Moglibyście nie mówić o mnie tak jakby mnie tu wcale nie było? Zjedliście to wypad.
- Jak jest taki zły to za co go lubisz? – Naruto uważał, że maluch jak na swój wiek jest zdecydowanie za mądry i za bardzo pewny siebie. Jak widać już zaczął nabierać pewnych cech po Sasuke, a na dodatek bardzo go polubił, czego blondyn w ogóle nie rozumiał. „Ja może lubić takiego samolubnego, zimnego, wrednego i okropnie przystojnego drania? Nie! Jakiego przystojnego?! Stop! Koniec z takimi myślami.” – Naru?
- Eee…
- No inteligencją i błyskotliwością to ty wręcz grzeszysz. – Sasuke po tylu latach chyba znów zaczął się przyzwyczajać do drwin z Uzumakiego.
- Ja wcale nie lubię tego… - Już chciał mu nagadać, ale w ostatniej chwili się powstrzymał. I tak za dużo już powiedział na drania przy dziecku.
- Kłamiesz... Dziękuje Sasu. – Znów się uśmiechnął i wyszedł z kuchni.
- Co to było? – Naruto nie rozumiał jak tak małe dziecko może się zachowywać w ten sposób.
- No można powiedzieć, że nie jest taki jak inne dzieciaki w jego wieku. – Sasuke ułożył łokcie na stole, położył podbródek na dłoniach i wpatrywał się w blondyna.
- A tobie o co chodzi? – Dziwnie się czuł, gdy Uchiha tak na niego patrzył.
- To powiedz mi w końcu, za co tak właściwie mnie lubisz? Kłamco. - Ten jego hipnotyzujący głos, to przenikliwe spojrzenie i z nieznanych przyczyn gorące dreszcze przechodzące po całym ciele Naruto.
- Ja… Nie wiem… Hehe – zaśmiał się i jak miał w zwyczaju podrapał się w zakłopotaniu z tyłu głowy.
- Jak to nie wiesz?
- No nie wiem! A skoro jesteś taki mądry to powiedz za co ty lubisz mnie?
- Czy ja kiedykolwiek powiedziałem, że cię lubię? – Zaśmiał się, wstał i poszedł do salonu.
- Co?! Ty pieprzony draniu! Chodź tutaj! – Wybiegł za Uchihą, ale Sasuke był bliżej niż myślał blondyn, przez co wpadł na niego i obaj z hukiem runęli na podłogę.
- Młotku, złaź ze mnie. – Uzumaki najpierw trochę się przestraszył, że zdenerwował bruneta, ale gdy nagle przyszedł mu do głowy – według niego – wspaniały plan, przestał się przejmować i postanowił wprowadzić go w życie. Usiadł na brzuchu przyjaciela i mocno go ścisnął nogami.
- No Uchiha. Teraz mi powiesz jak jest naprawdę. – Naruto był z siebie naprawdę dumny.
- Ty naprawdę myślisz, że w ten sposób coś wskórasz? – Drań - jak to mówi Uzumaki - wciąż się nie ruszał, tylko patrzył prosto w oczy blondynowi.
- A nie? – Sasuke słysząc to pytanie tylko zaśmiał się dźwięcznie i w mgnieniu oka zmienił pozycję tak, że to Naruto leżał pod nim.
Uchiha siedział na biodrach blondyna, trzymał jego ręce po obu stronach jego głowy i prawie na nim leżąc pochylił się niebezpiecznie blisko twarzy. – I co teraz? – Wyszeptał mu do ucha, owiewając je ciepłym powietrzem.
- Sasu-ke.. Zejdź ze mnie. – Nie wiedział co się dzieje, ale wiedział, że czuł coś, czego na pewno czuć nie powinien w takiej sytuacji. Głos Sasuke, oddech… Czemu to jest tak podniecające…
- Co? Czemu? Już nie jesteś taki odważny? – Już wręcz leżał na Uzumakim, patrząc mu prosto w oczy, a gdy do niego mówił ich twarze były bardzo blisko siebie. Naruto nie do końca rozumiał co Uchiha tak właściwie do niego mówi, a nawet nie specjalnie się tym interesował. Gdy widział jego usta tak blisko swoich miał straszną ochotę powtórzyć to co wydarzyło się wczoraj wieczorem. Tylko, że nie tak delikatnie. Chciał więcej… - Młotku? Żyjesz? – Brunet odsunął się odrobinę od przyjaciela, gdy zauważył, że ten po prostu bezczelnie odpłynął i w ogóle go nie słucha. Tym samym przerwał coraz to śmielsze rozmyślania Naruto.
- Żyje! Spieprzaj!
- Ojej, coś ty taki nerwowy? – Tak strasznie spodobało mu się drażnienie blondyna w ten sposób, że stwierdził, iż chyba będzie musiał robić to częściej.
- Kurwa! Uchiha! – wrzasnął i nieumyślnie poruszył się tak, że swoją odrobinę poruszoną już męskością – przez dziwne zachowanie Sasuke – otarł się o krocze przyjaciela. Leżeli tak blisko siebie, że doskonale odczuwali każdy, najdelikatniejszy nawet ruch drugiej osoby. Gdy Uzumaki poruszył się w ten sposób obydwoje znieruchomiali patrząc na siebie nawzajem. Po chwili na twarzy Naruto pojawiły się soczyste wypieki. Sasuke nie mógł oderwać od niego wzroku, zbliżył się z powrotem ku niemu, a ich usta miały połączyć się w kolejnym pocałunku…
- A mówiłeś, że nie lubisz Sasu… - W najmniej spodziewanym momencie w drzwiach stanął Tsu. Naruto odepchnął od siebie bruneta i szybko podniósł się z ziemi.
- My tylko… To znaczy… Bo on nie chciał mnie puścić i…
- Młotku, tłumaczysz się przed małym dzieckiem? - Sasuke przerwał chyba coś w rodzaju próby wypowiedzenia jakiegoś zdania. Szeptał prosto do ucha Naruto, który przestraszył się, gdyż nawet nie zauważył, że Uchiha do niego podszedł. Zaraz jednak brunet odsunął się od Uzumakiego. Podszedł do małego i ręką delikatnie przeczesał jego włosy. – Chyba miałeś racje. Może jednak troszeczkę mnie lubi. – Zaśmiał się cicho i spojrzał wyzywająco na blondyna.
- Wychodzę! – Krzyknął Naruto i zaczął kierować się do wyjścia.
- Ale widzimy się wieczorem? – Spytał tym swoim nienaturalnie hipnotyzującym głosem tak, że Naruto poczuł jak po jego plecach przechodzi przyjemny dreszcz.
- Drań! – warknął i opuścił posiadłość.
- Czyli, że tak – powiedział pewnie delikatnie się uśmiechając. – Ale ja byłem głupi…
- Co? – Mały cały czas stał przy Sasuke.
- Nic, nie interesuj się. Spadaj na górę.
- Ale Sasu…
- Już – mówił to raczej uprzejmym tonem, lekko uśmiechnięty, ale Tsu i tak wiedział, że będzie musiał iść do siebie i nie ma nawet po co pytać kolejny raz. Czasami udało mu się wykorzystać Sasuke, ale doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że jeżeli za drugim razem dalej mu na coś nie pozwala lub nie chce czegoś dać to od razu może o tym zapomnieć.

~~~

8

  1. Silris says:

    Byłaś na koncercie? :3

    Jezu, ten moment, gdy Sasuke leżał na Uzumakim, był boski! :33 Liczyłam na coś więcej, ale dzieciak się musiał wtrącić. No mówiłam, że to czyste zło jest!

  2. Silris says:

    Byłam. Umarłabym, gdybym tam nie pojechała xD

  3. Silris says:

    Było niesamowicie, tego się chyba nie da opisać :)
    Na następny koncert musisz już jechać! Ale tylko ten w Polsce, bo dopiero zobaczenia Tatusia we własnym kraju daje tak mocnego kopa xDD

  4. Patorisha says:

    Ojoj, Hotaru, nowy blog! Ja swój nieco zaniedbałam, ale właśnie dzisiaj zabrałam się za nowego ficka, więc wkrótce coś powinno się pojawić. c:
    A za czytanie Twojego opowiadania szybciutko się zabieram, jestem przekonana, że mi się będzie podobało!

  5. Silris says:

    No cóż, raczej BARDZO zaskoczony xD

  6. Agata says:

    no nareszcie mi się yaoiec robi *-*
    *szczerzy się do komputera jak szalona* ja poproszę więcej takich pikantnych szczegółów, no i czekam z niecierpliwością na nowy rozdział ;D

  7. Anonimowy says:

    O cholera , czy tylko mi jest tak gorąco po przeczytaniu tej notki? Dlaczego ten mały tam wszedł, a mogło być tak pięknie. Mam nadzieję , że wieczorem gdy pójda na ramen będzie więcej pikanterii szczerze na to liczę.
    Czekam na kolejną notkę.
    Pozdrawiam i życzę weny Sol :)

  8. Anonimowy says:

    Czytałam wiele "Sasu/Naru" i wiesz co? Twoje jest zdecydowanie najlepsze! <3
    ~ Nyeri

Zostaw komentarz