Spojrzał wstecz - nie był sam...

~~~

- Co do matki młodego – z tego co mi mówił Itachi to nigdy na stałe nie związał się z żadną kobietą. Matkę Tsu poznał w trakcie jednego z pojedynków, z tymże to nie oni w nim walczyli. Była silną i uzdolnioną kobietą ninja z potężnego klanu, dlatego też później uczestniczyła wraz z nimi w jakiś tam misjach. Można powiedzieć, że byli do siebie całkiem przyjaźnie nastawieni. Kilka razy zdarzyło im się ze sobą przespać, ale nic poza tym. Obydwoje tego potrzebowali, a wyjątkowo nie pałali do siebie nienawiścią. Żadne głębsze uczucia ich nie łączyły. Dawali sobie przyjemność i jej jak i jemu to pasowało. Jednak żadne z nich nie pomyślało, że może to się skończyć ciążą. Byli zabiegani, na okrągło czymś zajęci. Gdy już mieli chwilę na oddanie się przyjemności to nie zastanawiali się nad takimi rzeczami.
- Aż w końcu wpadli – Naruto wtrącił się do wypowiedzi Sasuke.
- Dokładnie tak. Z tym, że ona nic mu nie powiedziała. Itachi sam zauważył, że coś jest nie tak. Zaczęła się dziwnie zachowywać w walce i przybrała na wadze. Domyślał się co się stało i wiedział, że przez ten czas nie mogła być z kimś innym. Był zły na siebie za własną głupotę. Nie chciał mieć dziecka, nie z tą kobietą. Mimo, że była piękna, bardzo uzdolniona i nawet ją lubił, to nie była kimś, z kim mógłby być. Musiał z nią porozmawiać. Miał cichą nadzieję, że jednak okaże się, że nie ma racji, a jeżeli byłoby właśnie tak jak przypuszczał to musiał się dowiedzieć, co ona zamierza z tym zrobić. Nie chciał tej ciąży, ale jak się okazuje, nie jest takim strasznym potworem. Postanowił, że jeżeli ona zdecyduje się urodzić to on jej na to pozwoli. Dziewczyna potwierdziła jego domysły. Nie chciała mu o tym mówić, bo wiedziała, że on tego nie chce. Tak naprawdę, gdy zorientowała się, że jest w ciąży to sama się okropnie wściekła. Jednak z czasem, z dnia na dzień złość malała, a ona zaczynała coraz bardziej kochać to co w niej rosło.
- Chyba chciałeś powiedzieć „to dziecko” – Uzumakiemu nie podobało się określenie, którego użył Uchiha, jednak ten puścił tą uwagę mimo uszu.
- Chciała ich opuścić, nic nie mówiąc, ale nie miała gdzie się udać. Byli na misji zorganizowanej przez organizację, która wymagała przebycia bardzo długiej podróży. Misja dobiegła końca, ale na powrót było przewidziane, aż kilka miesięcy. Poza tym, gdy Itachi dowiedział się o ciąży, nie było mowy o jakiejkolwiek ucieczce. Skoro postanowiła urodzić, to on stwierdził, że dopilnuje, żeby dziecku nic się nie stało. Zgodnie z planem mieli wrócić ponad miesiąc przed rozwiązaniem. Co prawda tak długa podróż była bardzo niebezpieczna, ale na pewno byłoby jeszcze gorzej, gdyby pozwolił jej pójść gdzieś samej. Poza tym nie była ona słabą dziewczyną, a waleczną i bardzo silną kobietą ninja, jednak z czasem, tak jak się tego spodziewali, była dla nich coraz to większym obciążeniem i kłopotem, ale w końcu udało im się dotrzeć na miejsce. Niestety nie wszystko wyszło tak jak to sobie zaplanowali. Była w ósmym miesiącu, przed chwilą zdążyli wrócić, gdy nagle ktoś zaatakował ją i Kisame, który obecnie miał ją pilnować. Hoshigaki rzucił się na przeciwnika, jednak w pewnym momencie tamten wykorzystał chwilę nieuwagi i zbliżył się do matki Tsuyosy. Zranił ją kunaiem i odskoczył z zamiarem ucieczki, jednak Kisame tym razem był szybszy i zabił go przecinając jego ciało swoim mieczem. Gdy tylko to zrobił zaniósł dziewczynę do ich medyka. Niedługo potem zjawił się mój brat. Okazało się, że nie udało się jej uratować, ale walczyli jeszcze o życie dziecka. Itachi mi powiedział, że dopiero wtedy tak naprawdę pokochał małego. Zupełnie nie obchodziła go kobieta, która go urodziła, ale miał ochotę zabić każdego, za to że jego dziecku stała się jakakolwiek krzywda. Na szczęście Tsu od samego początku okazał się być silny. Jego stan się ustabilizował, a niedługo po tym można było go nazwać wręcz okazem zdrowia. Itachi do opieki nad małym, gdy go nie było wykorzystywał Konan, która również należała do Akatsuki, na pewno ją widziałeś jak walczyłeś z Painem. Z nich wszystkich ją uważał za wyjątkowo troskliwą i dobrą. Wiedział, że może jej zaufać. Nawet, gdy organizacja przestała istnieć ona wciąż mu pomagała. Po śmierci Nagato nic już jej nie zostało, a poza tym bardzo lubiła spędzać czas z młodym, no i Tsuyosa również ją polubił.
- To dobrze, że znalazł tam kogoś takiego, ale jak to się stało, że Itachi postanowił zostawić syna, którego podobno tak bardzo pokochał i nie miał nic przeciwko zginąć z twojej ręki?
- Jak już to postanowił walczyć ze mną, tak długo dopóki któryś z nas nie zginie. Chciał, żebym go pokonał, ale w uczciwej walce. Chociaż, jak się później okazało ona nie koniecznie taka była. Itachi jest chory. Na tyle poważnie, że jego śmierć może nastąpić w każdej chwili. Od kilku lat żyje na lekach. Wiedział, że już niedługo umrze. Zostawił Tsu pod opieką Konan, która o wszystkim wiedziała i nie chciała, żeby to robił, ale zdawała sobie sprawę z tego, że nie przekona go do zmiany decyzji. Wyruszył na spotkanie ze mną, wiedział, że się zbliżam.
- Itachi umiera? – Naruto był zaskoczony. Po tym wszystkim co się dowiedział, nie życzył mu śmierci.
- Tak, ale teraz, gdy jesteśmy w wiosce jest możliwość, że jednak przeżyje.
- Jaka możliwość?
- Tsunade. Ona jest jedyną osobą, która potrafi go wyleczyć i właśnie w związku z tym teraz nie ma jej w wiosce. Wyleczenie jego choroby było jednym z powodów, dla których zgodził się wrócić. Chociaż znacznie ważniejsze dla niego było to, żeby mały w przyszłości mógł nazwać siebie Uchihą z podniesioną głową i bez żadnego wstydu. On nie zrobił tego dla siebie. Zrobił to dla niego, dla mnie. Nigdy nie chciał i wciąż nie chce stawiać wioski w nieczystym świetle. Gdybym ja go zabił to stałbym się bohaterem, ale Tsuyosa i tak byłby traktowany inaczej, gorzej. Jako syn zdrajcy. Dlatego zgodził się i przybył ze mną do Konohy. Chce żeby ludzie dowiedzieli się prawdy, aby jego syn w przyszłości mógł godnie żyć, bez przypiętej zawczasu karteczki zdrajcy, mordercy i nie wiadomo kogo jeszcze. Nie mieliśmy jednak żadnej pewności, że Piąta zgodzi się na nasz powrót, dlatego też, żeby było bezpieczniej Itachi wraz Tsu i Konan od razu poszli niezauważalnie do naszej posiadłości, a tylko ja udałem się do Hokage.
- Konan jest z wami? – Przerwał Sasuke zaskoczony blondyn.
- No chyba nie myślisz, że ja będę się cały czas zajmować tą małą paskudą?
- Przestań, fajny jest.
- Co nie znaczy, że mam robić za niańkę. Ale wyjaśniając dalej, Konan przybyła z nami bo nie ma już nikogo poza Itachim i małym. Mój brat nie chciał zostawiać jej samej. No i mieliśmy pewność, że z przyjęciem jej do wioski będzie znacznie mniej problemów niż z nami, o ile w ogóle jakiekolwiek miałyby z nią być. Ona właściwie nic złego nie robiła, poza noszeniem stroju Akatsuki. W końcu prawda jest taka, że była tam tylko i wyłącznie ze względu na Paina.
- To babcia zgodziła się ją przyjąć?
- Tak, ale ostatecznie postanowiła, że ona też ma iść razem z Itachim, żeby ich sprawdzili.
- A ciebie nie musieli sprawdzać?
- No ja jedynie co zrobiłem to zabiłem dwóch groźnych ninja, których już od dawna wszyscy próbowali się pozbyć. Natomiast co do wioski to tyle, że ją opuściłem, a zdania na ten temat są podzielone. Niektórzy uważają, że to dobrze, że sobie poszedłem, inni twierdzą, że ich zdradziłem, a jeszcze innych zupełnie nic to nie obchodzi, ale mniejsza o to. Tak jak mówiłem, Itachi z Tsu i Konan poszli do naszej posiadłości, a ja skierowałem się do Piątej. Muszę przyznać, że zadziwiająco łatwo jest przejść przez barierę i ominąć strażników. Powinni coś z tym zrobić. Co do Tsunade – była zaskoczona widząc mnie w swoim gabinecie, a jeszcze bardziej zdziwiona była, gdy jej powiedziałem o naszych planach. Jak się okazało nie wiedziała całej prawdy o tym dlaczego doszło do wymordowania mojego klanu. Poszła po papiery z tym związane, które były w miejscu, do którego nikt się nie zapuszczał, ze względu na to, że wstęp ma tam tylko Hokage, a jak wiemy Piąta nie jest skora do czytania czegoś, czego w danej chwili nie potrzebuje. Czekając na nią, miałem okazję spotkać się z tobą. Tylko, że z tym tobą, który mnie nienawidzi i nie chce znać. – Naruto zrobiło się trochę głupio i opuścił głowę, mimo, iż dobrze wiedział, że miał pełne prawo do takiego zachowania. – Rozumiem cię. Naprawdę. I jestem ci wdzięczny, że jednak chcesz jeszcze ze mną rozmawiać. – Gdy blondyn miał już coś powiedzieć, brunet znowu się odezwał. – Ale nawet nie próbuj przeginać. - Uzumaki od razu stracił chęć do wypowiedzi. Skąd Uchiha wiedział, że ten młotek już planował coś głupiego? – Po jakimś czasie, gdy ty już poszedłeś, przyszła Sakura i nawrzeszczała na mnie za to, że coś ci zrobiłem. Gdy ona w końcu sobie poszła, przyszła Tsunade i mogliśmy spokojnie dokończyć rozmowę.  W - jak się okazało bardzo dobrze schowanych – dokumentach znalazła, to o czym mi opowiedział Kabuto, a o czym ja później powiedziałem jej i ostatecznie zgodziła się nas przyjąć z powrotem, ale na razie dopóki wszystkiego nie wyjaśni i dopóki nie wyleczy Itachiego lepiej by było gdyby on, mały a nawet Konan nie ujawniali swojej obecności w wiosce. Wiedzą o tym jedynie zaufani ludzie Hokage, w tym Kakashi i ty Naruto. Mam nadzieję, że na razie zatrzymasz to dla siebie. No i to już chyba wszystko co się przez ten cały czas wydarzyło, a o czym lepiej żebyś wiedział. Przynajmniej nie będziesz mi więcej truł. – Uchiha spojrzał jeszcze tylko raz tymi swoimi cudownymi oczami na blondyna i powrócił do przyrządzania jedzenia.
Uzumaki spoglądał na bruneta z delikatnym uśmiechem. – Sasuke…

~~~

2

  1. Silris says:

    Ależ ja wiem, że Tatuś mnie kocha xD Tak mocno jak ja jego! :33 Jeśli też go kochasz, to oficjalnie zostajemy siostrami xD

    Rozdział przegadany, w sumie nie za bardzo mam, co komentować xD
    Itachi jaki kobieciarz, hahah xD Nie no, niech sobie ma to dziecko, byle trzymało się z daleka od Sasu i Naru xdd

  2. Agata says:

    Woooooow, tyle to Sasu chyba jeszcze nigdy na raz nie powiedział... chciałam jakiś bardziej rozbudowany komentarz dać, no ale nic innego nie przychodzi mi na myśl po prostu bosko. i treść i forma ;D

Zostaw komentarz