Spojrzał wstecz - nie był sam...

Rozdział betowany przez Ichimaru.

~~~

Nie! To nie może być sen! Ale jeżeli to prawda to, dlaczego? Dlaczego wrócił i zachowuje się jakby nic się nie stało?! Co to ma znaczyć?!
- Ej! Co jest?! - Sasuke wydał się być zmartwiony stanem blondyna. Czakra Kyuubiego zaczęła wydostawać się na zewnątrz. Uzumaki miał już czerwone oczy, blizny na policzkach się wyostrzyły, z ust wysunęły się lekko zaostrzone kły, a zamiast paznokci miał długie i zapewne bardzo ostre pazury.
- Nie podchodź do mnie! - Naruto krzyknął do Uchihy i machnął ręką tak, że pazurami zahaczył o nadgarstek bruneta, który był w zbyt dużym szoku, żeby jakoś zareagować, przez co jego ręka zaczęła krwawić. Wiedział, że gdy po tak długim czasie wróci to nie będzie łatwo, ale był pewien, jak niczego innego, że Naruto się od niego nie odwróci. Pomimo tego wszystkiego, co się wydarzyło tego akurat był pewnie…
- Co ty sobie wyobrażasz?! Wracasz tak nagle i zachowujesz się... Tak! „Cześć Młotku”?! Nienawidzę cię! Rozumiesz?! Nienawidzę! – Czakra demona znikła. Naruto był w zupełności sobą. Właściwie już od dawna nie miał żadnych problemów z kontrolowaniem lisa, bez różnicy, w jakiej sytuacji się znajdował. A jednak, w tym jedynym przypadku nie było to takie proste. Był wściekły. Wybiegł z gabinetu Tsunade i pobiegł prosto do swojego mieszkania.
Sasuke stał oniemiały, patrząc w miejsce, w którym jeszcze przed chwilą widział blondyna. Przecież nawet nie zdążył mu powiedzieć czy wrócił na stałe do wioski, czy też nie, a Naruto już jasno dał mu do zrozumienia, że nie powinno go tu być.
- Co się tu stało?! – Z głośnym krzykiem do gabinetu wpadła różowowłosa dziewczyna. - Sasuke? Co ty tu robisz?
Chciał iść za blondynem, ale wiedział, że teraz nie może sobie na to pozwolić. Tym bardziej, że ktoś stanął mu na drodze. – Sakura?
- Odpowiedz!
- Wróciłem. - Odgonił od siebie myśli związane z Naruto i na powrót przybrał, tak dobrze wszystkim znaną, maskę obojętności.
- Co takiego musiało się stać, że w końcu się na to zdecydowałeś? - Była zaskoczona, ale nie dała się wyprowadzić z równowagi. Przez te kilka lat dużo się nauczyła, a teraz musiała dowiedzieć się, co zaszło chwilę temu między Sasuke a Naruto.
- Myślę, że dowiesz się wszystkiego w odpowiednim czasie.
- Rozumiem. – Nie chciała czekać, ale czego mogła się po nim spodziewać? Że grzecznie odpowie na wszystkie pytania? To Uchiha. Nie ma, na co liczyć. - Ale muszę wiedzieć… Czy definitywnie zakończyłeś już swoją zemstę?
- Tak. – Odpowiedział twardo, bez wahania.
- Nawet nie wiesz jak bardzo chciałabym w to wierzyć... Co się stało z Naruto?
- Nie wiem. – Sam chciałby znać odpowiedź na to pytanie. Długo czekał na ponowne spotkanie z blondynem, ale nie spodziewał się, że przebiegnie ono w taki sposób.
- Jak to nie wiesz?! – Była wściekła. Przez Sasuke Uzumaki ostatnimi czasy bardzo się zmienił, obecnie nie do poznania. Nie chciała, żeby cierpiał jeszcze bardziej.

- Po prostu! Jak tylko mnie zobaczył zaczął przybierać postać lisa, chwile potem się uspokoił, jeżeli w ogóle można tak to nazwać, zaczął wrzeszczeć, że mnie nienawidzi i wybiegł.
- Ach, to on ci to zrobił... Usiądź, opatrzę to - spojrzała na cały czas krwawiącą rękę Uchihy.
- Poradzę sobie.
- Nie pytałam o twoje zdanie! Siadaj! - Zmieniła się. Nie była już tą samą dziewczyną, którą zawsze ktoś musiał ochraniać. Teraz była pewną siebie i silną kunoichi.
- Sasuke, my naprawdę za tobą tęskniliśmy, ale nie oczekuj, że nagle wszystko będzie dobrze. Szczerze mówiąc, ja już dawno straciłam nadzieję na twój powrót. W całej wiosce jedyną osobą, która zacięcie sobie wmawiała, że jednak się pojawisz był wyłącznie Naruto.
- W takim razie, o co mu chodzi? Przecież wróciłem! – Uchihę, powoli zaczęła denerwować zaistniała sytuacja. Nie lubił, gdy coś szło nie po jego myśli.
- Oczekujesz za to jakiejś nagrody, czy co?! Może kłóciliście się i walczyliście ze sobą, ale on zawsze uważał się za twojego najlepszego przyjaciela. Zraniłeś go. Chociaż on nie obwinia ciebie… Uważa, że problem jest to, że nie umiał do ciebie dotrzeć. Obwinia samego siebie i to jest najgorsze. Dlatego jest mu bardzo ciężko. Jeszcze rok temu nie było tak źle, ale teraz... Coś w nim pękło. To nie jest ten sam Naruto, którego znałeś, którego wszyscy znaliśmy. Nawet już nie pamiętam, kiedy widziałam, żeby się szczerze uśmiechał...
- Musiałem to zrobić. Poza tym przecież zawsze mu mówiłem, żeby dał sobie spokój, żeby odpuścił. Nie kazałem mu za mną łazić!
- Nie denerwuj mnie Sasuke! Nie wiesz, co on przeżywał! Nie wiesz, co się stało i zmieniło przez twoje odejście. A teraz wracasz i zachowujesz się jak gdyby nigdy nic! Sasuke, ja... Mam nadzieję, że znów będziemy przyjaciółmi, ale ostrzegam cię, jeśli zranisz Naruto jeszcze raz, w najmniejszy czy najdelikatniejszy możliwy sposób, to cię zabiję. – Ostatnie, bardzo spokojnie wypowiedziane przez nią zdanie było przerażające nawet, jak dla Sasuke. Mimo, iż zdawał sobie sprawę z tego, że w walce z nim najprawdopodobniej wciąż nie miałaby żadnych szans to i tak czuł, że musi się jej podporządkować, a na dodatek chciał to zrobić.
- Nigdy się tak o niego nie troszczyłaś - zastanawiało go, co się wydarzyło pomiędzy tą dwójką od czasu jego odejścia.
- Jak już mówiłam, wiele się zmieniło. Nie wiem, jak mogłam tak długo nie doceniać tak wspaniałego przyjaciela, jakim jest Naruto. A i gdzie jest Tsunade-sama?
- Poszła po pewne papiery – powiedział i zaczął wpatrywać się tępo w smukłe palce dziewczyny, która wciąż opatrywała ranę. Jednak jego myśli błądziły zupełnie gdzie indziej. W głowie miał jedynie pewnego blond osobnika o niezwykle pięknych, niebieskich oczach.
- Dobra. Skończyłam, powinno się niedługo zagoić. Do zobaczenia i nie zapomnij, o czym ci mówiłam. - Sakura wyszła z gabinetu. Cieszyła się z powrotu bruneta, miała nadzieję, że teraz z Naruto będzie lepiej.
Ledwie drzwi zamknęły się za dziewczyną, a już ktoś znów je otworzył.
- Mam już wszystkie potrzebne dokumenty. - Do pomieszczenia weszła Hokage.
Gdy Sasuke skończył rozmawiać z Piątą, skierował się do swojej posiadłości. Dało się zauważyć, że podczas jego nieobecności dom był sprzątany. Nie był zadowolony z tego, że przebywali w nim obcy ludzie, ale ostatecznie był za to nawet wdzięczny. Naprawdę nie miał ochoty wszystkiego sprzątać. Wspomnienia związane z zamordowaniem jego rodziców wciąż były dla niego obecne, ale teraz nie wyobrażał sobie mieszkania gdziekolwiek indziej.
Następnego dnia po śniadaniu od razu skierował się do Naruto. Niestety, gdy już był na miejscu stało się coś, czego obawiał się najbardziej. Na pukanie i wołanie odpowiadała mu jedynie nieustająca cisza. Tsunade powiedziała, że przez najbliższy tydzień nic nie będzie musiał robić, więc miał trochę czasu, aby spróbować się z nim zobaczyć w przyszłych dniach. Jak postanowił, tak też zrobił, ale nic z tego nie wyszło. Za każdym razem, kiedy do niego przychodził było to samo, a mianowicie zupełnie nic. Żadnej odpowiedzi. W całej wiosce, też ani razu go nie spotkał. Zdawał sobie sprawę z tego, że blondyn go unika, ale wiedział, że powinien dać mu trochę czasu, na przemyślenie wszystkiego. Nie chciał go zmuszać do rozmowy.
Gdy pojawiał się na ulicach Konohy, ludzie wpatrywali się w niego, jak w postać przybyłą z innej planety. Nikt nie spodziewał się, że kiedykolwiek powróci. Już dawno przesądzili jego życie. Według większości, miał stać się kolejnym chorym mordercą, który zatracił się w upragnionej zemście, a inni, mniej przekonani, co do jego zdolności, uważali, że umrze on w starciu ze swym starszym bratem.
- Yo! – Kiedy minął tydzień od jego powrotu Kakashi pojawił się niespodziewanie w otwartym oknie, gdy Sasuke szykował się do wyjścia.
- Czego chcesz?
- Jak zwykle uprzejmy. Chciałem się przywitać z moim byłym uczniem - odpowiedział uśmiechnięty Hatake. Chociaż tak naprawdę martwił się o to, co miało się niebawem wydarzyć.
- Witaj. A tak na poważnie?
- Tsunade kazała przekazać, że masz się udać na trening.
- Dzisiaj?
- Za godzinę. Musimy sprawdzić twoje umiejętności. Skąd mamy wiedzieć, że jeszcze się do czegokolwiek nadajesz?
- Nie mogła mi wcześniej powiedzieć?
- Nie marudź. Idziesz?
- Ta. - Obaj wyruszyli na pole treningowe. Gdy dotarli na miejsce, wszyscy już na nich czekali.
Była tam Tsunade z Sakurą i Shizune. Niedaleko od nich stali Kiba wraz z Hinatą, Shino, Nejim, Tenten, Lee, Ino, Choujim, Shikamaru i, jak się Sasuke domyślał, Sai’em, który został przydzielony do Drużyny 7 na jego miejsce. Miał już kiedyś okazję zobaczyć tego shinobi, kiedy Naruto z Sakurą szukali go, w celu ściągnięcia z powrotem do wioski. Wczoraj Tsunade pokrótce powiedziała mu o niektórych sprawach, które się zmieniły, w tym właśnie o nim. Wszyscy stali, rozmawiali i śmiali się głośno, ale to nie oni go w tej chwili interesowali. Patrzył na chłopaka, który stał pod drzewem z oczami wbitymi w ziemię. Widać było, że urósł. Chyba był tylko trochę niższy od niego. Miał ładnie zbudowaną sylwetkę, nie bardzo umięśnioną, ale dało się zauważyć, że dużo trenuje, przez co wydała się wręcz idealna. Włosy miał odrobinę dłuższe niż kiedyś, które teraz lekko opadały na ramiona i delikatnie podkreślały rysy jego twarzy. – „Jak wcześniej mogłem tego wszystkiego nie zauważyć? Bardzo się zmienił. Nie wygląda już na rozwydrzonego dzieciaka…” - Nie wiedział jak ma określić jego wygląd. Żadne słowo mu nie pasowało. Ładny, przystojny, słodki, uroczy... – „O czym ja do cholery myślę?! Ale czemu jest taki? Czemu stoi tam zupełnie sam? Nie krzyczy, nie śmieje się, z czegoś całkowicie nie zrozumiałego dla innych ludzi, pokazując przy tym swoje białe i proste zęby? Nigdy taki nie był. Przedtem nawet dwóch minut nie mógł wytrzymać spokojnie. A teraz? Zawsze to ja się tak zachowywałem. Naruto... Czy, aż tak się zmieniłeś? To naprawdę ty?”
- Ej, Sasuke! - Kakashi szarpnął bruneta za ramię.
- Co jest? - Uchiha zorientował się, że przez chwile całkowicie zatracił się we własnych myślach.
- No wiesz... Pierwszy raz widzę, żebyś odpłynął - Hatake wykazał szczere zdziwienie.
„Dlaczego nawet na mnie nie spojrzysz?!” - Sasuke coraz bardziej irytował się zachowaniem blondyna. Tak bardzo chciał zobaczyć jego oczy, które były koloru najczystszego, jasnego nieba.
- Dobra. Uchiha, podejdź tu. - Wezwała go Tsunade.
- Sasuke. - Wszyscy go witali, ale na ich twarzach było widać zwątpienie. Skoro jednak Hokage pozwoliła mu wrócić, oni nie widzieli w tym nic złego. Może w końcu Uzumaki przestanie się zachowywać jak jakiś odludek nie z tego świata. A poza tym, jak wielkim draniem by nie był brunet, to i tak trzeba przyznać, że nigdy nie zrobił żadnemu z nich nic złego, nie licząc samego odejścia z wioski. No, może poza przywłaszczeniem sobie wszystkich dziewczyn – pomijając fakt, że on nic w tym kierunku nie robił - i odtrąceniem dwóch tutaj obecnych (reszta nie ma najmniejszego znaczenia). Do jego wrednego charakteru i tak wszyscy już dawno zdążyli się przyzwyczaić.
Uchiha nie był zaskoczony ich niepewnym zachowaniem i mało, co go to obchodziło. Był jedynie zły na to, że Naruto zachowuje się tak jakby go tu wcale nie było.
- Sasuke! - Ino stała z szeroko otwartą buzią. Mimo, iż myślała, że już nie czuje do niego tego, co kiedyś to i tak, gdy zobaczyła go w tamtej chwili, zaparło jej dech w piersiach. Był niesamowicie przystojny. Lekko odsłonięta klatka piersiowa prezentowała kawałek jego idealnego ciała. Dłuższe czarne włosy i piękne oczy tego samego koloru, które przyciągały niczym magnes… Usta ułożone w prostą linię, a mimo to bardzo pociągające… Wystarczyło jedno spojrzenie, żeby nabrać ochoty na ich skosztowanie. Jak to możliwe, że Uchiha wyglądał jeszcze lepiej niż kiedyś? I tak zawsze był uważany za najprzystojniejszy okaz w wiosce, jednak teraz, gdy miał już dziewiętnaście lat jego wspaniały wygląd był wręcz nie do opisania.
- Ino! - Chouji złapał dziewczynę za rękę i odciągnął od bruneta.
- Chodź. Zobaczymy w końcu, co potrafisz. Może się jeszcze czegoś nauczyłeś, a może twoje umiejętności jedynie się zmarnowały. – Powiedziała twardo Piąta.
- Z kim mam walczyć?
- Myślę, że jedyną osobą z tego grona, oczywiście pomijając mnie i Kakashiego, z którą mógłbyś walczyć uczciwie jest Naruto.
- Czcigodna, wybacz, ale myślę, że to nie jest najlepszy pomysł - wtrąciła Sakura.
- Naruto! Chodź do nas. – Tsunade zignorowała swoją uczennicę. „Mam nadzieję, że to im pomoże.”, pomyślała.
Uzumaki odsunął się od drzewa i podszedł do Hokage, nie obdarowując Sasuke ani jednym spojrzeniem. Wszystkim przykro było patrzeć na takiego blondyna, ale jak już zdążyli się przekonać, nic nie byli w stanie na to poradzić.
- Cześć Młocie - Sasuke przywitał się z Uzumakim. W odpowiedzi on spojrzał mu prosto w oczy, nie mówiąc ani słowa. To było okropne uczucie. Wzrok przeszywający całe ciało. Sasuke nigdy nie widział takiego spojrzenia w jego wykonaniu. – „To tylko Naruto. Czym się przejmujesz do cholery?!” – Wewnętrzne rozmowy ze samym sobą to było coś, co zaczęło mu się zdarzać, gdy wrócił do Konohy i coraz częściej miał okazję tego doświadczać, co wcale mu się nie podobało.
- No chłopcy. Już. Walczyć! - Obaj bez słowa ruszyli wprost na siebie.

~~~

1

  1. Silris says:

    Czytam, czytam i tak sobie myślę, że pewnie znienawidzisz moje komentarze niedługo xDD

    Dobra, najpierw powiem, że bardzo się cieszę, że rozdział tak szybko, o! xD Umierałam z nudów, wchodzę do ciebie i co? I zostałam uratowana xD

    Widziałam kilka błędów, na pewno więcej niż w części pierwszej. Piszemy "chakra" a nie "czakra" :) Kolejną rzeczą jest, że "patrzeć" nie jest czasownikiem zwrotnym, więc nie możemy użyć formy "patrzył się". Po prostu "patrzył".
    Tak samo "pytać". Nie pytamy siebie o coś, tylko kogoś, więc "pytałam się ciebie" nie jest dobrą formą.
    Oh, no i mój ukochany błąd, tak bardzo częsty i powtarzany... Formy grzecznościowe (Twój, Ciebie, Cię) stosujemy tylko i wyłącznie z listach. W każdym innym tekście UNIKAMY ICH JAK OGNIA XD Czyli piszemy wszystko małą literką ;)
    Liczebniki piszemy słownie :)

    Jaki długi rozdział! Duuużo dłuższy niż poprzedni xD

    Szkoda mi Naruto, strasznie się zmienił, a niestety na gorsze. Mam nadzieję, że jednak mu to przejdzie, no bo przecież musi się zakochać w naszym seksownym brunecie XD
    Sasuke to debil jak zwykle, wszystko by chciał mieć od razu, eh xD Czasami sama nie wiem, za co go tak uwielbiam.
    Tylko mi go nie zabij ani nie pokiereszuj za bardzo w trakcie tej walki z Uzumakim!

    Pozdrawiam :)
    www.silris-stories.blogspot.com

Zostaw komentarz